~
Annabeth ~
Tej nocy, z resztą jak od dłuższego czasu nie śniły mi
się żadne koszmary. Rano wstałam wyspana i wypoczęta. Przypomniałam sobie, że
muszę dziś porozmawiać z Percy’m. Wstałam więc z łóżka wzięłam czyste szorty i
obozową koszulkę i poszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic, ubrałam się i
poprowadziłam rodzeństwo na śniadanie. Percy już tam był. Podeszłam więc do
niego.
- Percy czy masz chwilę po śniadaniu ?
- Dla ciebie zawsze – uśmiechnął się w ten swój czarujący
sposób, a ja poczułam, że odpływam. Ogarnęłam się jednak szybko i powiedziałam
:
- Muszę z tobą porozmawiać. To ważne. – jego mina
stężała. – Spokojnie to nic wielkiego. To znaczy ważne, a nawet bardzo,
przynajmniej dla mnie, ale to nic strasznego.- od razu się rozpogodził.
Wróciłam więc do stolika, nałożyłam sobie 3 gofry z
owocami, po czym wrzuciłam jeden dla mamy z myślą, żeby pomogła mi podczas tej
rozmowy. Wiem, że nie przepada za Percy’m, ale musi pogodzić się z tym, że go
kocham i nie obchodzi mnie jej zdanie. W sumie już to chyba zrozumiała, bo
ostatnio jej podejście do mojego chłopaka trochę się zmieniło. Po śniadaniu
podszedł do mnie Percy, złapał za rękę i wyszliśmy razem.
- Zanim coś powiesz, to mam innym pomysł.
- Jaki ? – spojrzałam na niego zdziwiona.
- Porozmawiamy o tym wieczorem, gdy się spotkamy. Teraz
mam trening, zapomniałem o nim, a po obiedzie lekcję greki. Spotkamy się
wieczorem i porozmawiamy o wszystkim o czym zechcesz, dobrze ?
- Pewnie, nie ma problemu. To do zobaczenia potem-
powiedziałam z uśmiechem. Glonomóżdżek uśmiechnął się do mnie, po czym odszedł.
Średnio chciałam przekładać tę rozmowę, chciałam mieć to za sobą, ale w końcu
chodzi o niego, o nas, więc niech rozmowa przebiega w wybranym przez niego
momencie, bo boję się jak na to zareaguje.
Wróciłam do domku do mojego rodzeństwa. Czekali na mnie,
ponieważ niedługo mieliśmy trening na arenie. Stwierdziłam, że możemy trochę
wcześniej zacząć, więc gdy wszyscy wyrazili na to zgodę, poprowadziłam ich na
arenę. Percy ćwiczył w rogu, wraz z kilkoma dziećmi Aresa. Uśmiechnął się do
mnie od ucha do ucha i pomachał. Odwzajemniłam to i również pomachałam. Co
prawda odwrócił swoją uwagę od przeciwników, którzy chcieli to wykorzystać i
zaatakowali go, ale widziałam, jak mimo wszystko odparował ich ciosy i położył
jednego z nich. Potem widziałam kątem oka, jak świetnie mu szło, blokował i
atakował jakby był w swoim żywiole, w sumie to był. Tak, śmiało można
stwierdzić, że jest jednym z najlepszych szermierzy.
Po treningu mieliśmy mieć obiad, więc po kąpieli
poszliśmy coś zjeść. Dalej według grafiku miałam mieć wolne dwie godziny.
Postanowiłam, że poświęcę trochę czasu na laptop od Dedala, którego rzadko
ostatnio używałam.
~
Percy ~
Troszkę
okłamałem Annabeth. Bałem się tej rozmowy, bo nie wiedziałem co chce mi
powiedzieć. Na początku pomyślałem, że może chce ze mną zerwać, ale zmieniłem
zdanie, gdy zaczęła się tłumaczyć. Chyba wyczytała to z mojej miny, że przyszło
mi to do głowy. No więc pomyślałem, że zorganizuje nam miły wieczór i może ta
rozmowa będzie milsza niż się wydaje. Naprawdę się boję, o co chodzi. Po
treningu, zjadłem szybki obiad. Nie miałem potem żadnej lekcji greki, ale Ann
nie zna mojego planu zajęć, a przynajmniej tak mi się wydaje. Postanowiłem
poprosić o pomoc Jasona.
- Hej stary. Mam prośbę, pomógłbyś ?
- Jasne … o co chodzi ?
- Chciałem zorganizować coś dla Annabeth… Masz jakiś
pomysł ?
- Hmm… jest takie super miejsce na naszej plaży. Nikt go
nie zna, mały sekret mój i Piper, ale mogę ci to pokazać. Pod warunkiem, że
nikt prócz was się nie dowie…
- Spoko… masz to u mnie jak w banku
- To chodź za mną …
*
chwilę później *
- Łał … to miejsce jest super… na pewno się spodoba
Annabeth…
- Jestem tego pewien …
- Dzięki stary jestem twoim dłużnikiem …
- Nie ma sprawy
Postanowiłem przygotować wspaniały piknik pod
rozgwieżdżonym niebem. Na pewno się jej spodoba. Ann uwielbia patrzeć na
gwiazdy. Nawet nauczyła mnie rozróżniać kilka gwiazdozbiorów. W piknikowy koszyk
spakowałem gruby, duży koc, kilka smakołyków, i świeczki. Po drodze układałem
ścieżkę ze świeczek i białych róż, tak, żeby Ann tu trafiła. Powiem jej,
żebyśmy się spotkali na plaży, a stamtąd na pewno tu trafi. Ja w tym czasie
przygotowałem wszystko jak trzeba. Rozłożyłem koc, obok postawiłem kosz z
jedzeniem i rozstawiłem wokół dużo świeczek. Teraz pobiegłem w stronę domku
Ateny. Musiałem się dokładnie umówić z Ann, żeby ta niespodzianka wypaliła. Zapukałem do drzwi i otworzył mi Malcolm.
- Hej, jest Annabeth ?
- Tak już ją wołam.
Z środka usłyszałem jak brat informował ją, że to ja.
Zaraz w drzwiach stanęła moja piękna dziewczyna.
- Hej Ann, to co spotkamy się wieczorem na plaży ? Teraz
chciałbym się ogarnąć i przebrać, ale do twojej dyspozycji będę za jakąś
godzinkę…
- Pewnie, że tak, do zobaczenia za godzinę na plaży.
Dałem jej buziaka i pobiegłem do domku numer 3. Wziąłem
szybki prysznic, przebrałem się w koszulę w czarno-niebieską kratę i jeansy.
Wybiegłem z domku bo zostało mi 15 minut. Podpaliłem świeczki tworzące dróżkę
do miejsca naszego pikniku. Pozostało mi tylko czekać.
~
Annabeth ~
Po tym jak Percy wyszedł, wzięłam prysznic i podeszłam do
szafy. Postanowiłam, że ubiorę sukienkę, którą dostałam od Percy’ego. Była to
niebieska sukienka do kolan, bez ramiączek. Założyłam do niej sandałki, bo w
końcu idę na plażę. Delikatnie musnęłam oczy tuszem, a włosy puściłam luzem, by
opadały kaskadą loków. Wyszłam 5 minut przed czasem, więc powoli szłam w stronę
plaży. Ze smutkiem stwierdziłam, że nie ma tu mojego Glonomóżdżka. Nagle
zobaczyłam na piachu strzałkę, dalej następną i kolejną. W końcu dostrzegłam w
oddali jakieś światło. Podeszłam bliżej i zobaczyłam drogę ze świec usłaną
różami. Poszłam tą dróżką i dopiero tam znalazłam mojego chłopaka.
- I jak ? Podoba się ?
- Och Percy… To jest cudowne… Dziękuję ! – podbiegłam i
rzuciłam się mu na szyję, a on obdarował mnie pocałunkiem, który z resztą
odwzajemniłam.
Usiedliśmy na kocu a on wyjął kilka smakołyków.
Siedzieliśmy długo wtuleni w siebie i obserwowaliśmy gwiazdy. Nagle
przypomniałam sobie o tej rozmowie, ale bałam się przerwać tę cudowną chwilę… Wahałam się jeszcze przez jakiś czas. Naprawdę się
zastanawiałam jak na to zareaguje, jak to przyjmie, czy mnie zrozumie, i czy
będzie zły… Cóż nie dowiem się póki nie spróbuję …
*******************************
Witam z nowym rozdziałem! Tym razem nie ma zbytnio akcji, ale ten rozdział jest wstępem do ważnego wątku ;) cierpliwości ;) następny rozdział postaram się dodać w następny piątek, no chyba, że pojawią się komentarze, to zrobię jakiś wyjątek i pojawi się wcześniej xdd na pewno nie jutro, bo mam bal (hahaha kończę wreszcie to przeklęte gimnazjum xdd), ale może dam radę w tygodniu :)))
Mi rozdział bardzo się podoba i nie mogę się doczekać następnego ^^
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńHej Kasiu!
OdpowiedzUsuńMuszę powiedzieć, że bardzo przyjemnie się czyta twoje opowiadanie :). Dzisiaj znalazłam twojego bloga i muszę przyznać, że zdążyłam się już wciągnąć :D. Fakt, jest jak na razie mało akcji, ale jestem pewna, że to nadrobisz ;).
Jestem mega ciekawa o czym Annabeth chce porozmawiać z Percy'm !! Tylko mam nadzieję, że nie chodzi tu o coś typu zerwanie lub osobne studia... :/ Byłoby mi przykro ;"(
Ale i tak będę to czytać ^^
Och, a tak w ogóle, to muszę Ci powiedzieć, że wybrałaś śliczny obrazek na tapetę ^^ Haha, uwielbiam go <3
I dawaj szybko kolejny rozdział!! :D
xoxo;*
Annabell di Angelo :)