piątek, 19 czerwca 2015

Rozdział 3



~ Annabeth ~
Tej nocy, z resztą jak od dłuższego czasu nie śniły mi się żadne koszmary. Rano wstałam wyspana i wypoczęta. Przypomniałam sobie, że muszę dziś porozmawiać z Percy’m. Wstałam więc z łóżka wzięłam czyste szorty i obozową koszulkę i poszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic, ubrałam się i poprowadziłam rodzeństwo na śniadanie. Percy już tam był. Podeszłam więc do niego.
- Percy czy masz chwilę po śniadaniu ?
- Dla ciebie zawsze – uśmiechnął się w ten swój czarujący sposób, a ja poczułam, że odpływam. Ogarnęłam się jednak szybko i powiedziałam :
- Muszę z tobą porozmawiać. To ważne. – jego mina stężała. – Spokojnie to nic wielkiego. To znaczy ważne, a nawet bardzo, przynajmniej dla mnie, ale to nic strasznego.- od razu się rozpogodził.
Wróciłam więc do stolika, nałożyłam sobie 3 gofry z owocami, po czym wrzuciłam jeden dla mamy z myślą, żeby pomogła mi podczas tej rozmowy. Wiem, że nie przepada za Percy’m, ale musi pogodzić się z tym, że go kocham i nie obchodzi mnie jej zdanie. W sumie już to chyba zrozumiała, bo ostatnio jej podejście do mojego chłopaka trochę się zmieniło. Po śniadaniu podszedł do mnie Percy, złapał za rękę i wyszliśmy razem.
- Zanim coś powiesz, to mam innym pomysł.
- Jaki ? – spojrzałam na niego zdziwiona.
- Porozmawiamy o tym wieczorem, gdy się spotkamy. Teraz mam trening, zapomniałem o nim, a po obiedzie lekcję greki. Spotkamy się wieczorem i porozmawiamy o wszystkim o czym zechcesz, dobrze ?
- Pewnie, nie ma problemu. To do zobaczenia potem- powiedziałam z uśmiechem. Glonomóżdżek uśmiechnął się do mnie, po czym odszedł. Średnio chciałam przekładać tę rozmowę, chciałam mieć to za sobą, ale w końcu chodzi o niego, o nas, więc niech rozmowa przebiega w wybranym przez niego momencie, bo boję się jak na to zareaguje.
Wróciłam do domku do mojego rodzeństwa. Czekali na mnie, ponieważ niedługo mieliśmy trening na arenie. Stwierdziłam, że możemy trochę wcześniej zacząć, więc gdy wszyscy wyrazili na to zgodę, poprowadziłam ich na arenę. Percy ćwiczył w rogu, wraz z kilkoma dziećmi Aresa. Uśmiechnął się do mnie od ucha do ucha i pomachał. Odwzajemniłam to i również pomachałam. Co prawda odwrócił swoją uwagę od przeciwników, którzy chcieli to wykorzystać i zaatakowali go, ale widziałam, jak mimo wszystko odparował ich ciosy i położył jednego z nich. Potem widziałam kątem oka, jak świetnie mu szło, blokował i atakował jakby był w swoim żywiole, w sumie to był. Tak, śmiało można stwierdzić, że jest jednym z najlepszych szermierzy.
Po treningu mieliśmy mieć obiad, więc po kąpieli poszliśmy coś zjeść. Dalej według grafiku miałam mieć wolne dwie godziny. Postanowiłam, że poświęcę trochę czasu na laptop od Dedala, którego rzadko ostatnio używałam.
~ Percy ~
   Troszkę okłamałem Annabeth. Bałem się tej rozmowy, bo nie wiedziałem co chce mi powiedzieć. Na początku pomyślałem, że może chce ze mną zerwać, ale zmieniłem zdanie, gdy zaczęła się tłumaczyć. Chyba wyczytała to z mojej miny, że przyszło mi to do głowy. No więc pomyślałem, że zorganizuje nam miły wieczór i może ta rozmowa będzie milsza niż się wydaje. Naprawdę się boję, o co chodzi. Po treningu, zjadłem szybki obiad. Nie miałem potem żadnej lekcji greki, ale Ann nie zna mojego planu zajęć, a przynajmniej tak mi się wydaje. Postanowiłem poprosić o pomoc Jasona.
- Hej stary. Mam prośbę, pomógłbyś ?
- Jasne … o co chodzi ?
- Chciałem zorganizować coś dla Annabeth… Masz jakiś pomysł ?
- Hmm… jest takie super miejsce na naszej plaży. Nikt go nie zna, mały sekret mój i Piper, ale mogę ci to pokazać. Pod warunkiem, że nikt prócz was się nie dowie…
- Spoko… masz to u mnie jak w banku
- To chodź za mną …
* chwilę później *
- Łał … to miejsce jest super… na pewno się spodoba Annabeth…
- Jestem tego pewien …
- Dzięki stary jestem twoim dłużnikiem …
- Nie ma sprawy
Postanowiłem przygotować wspaniały piknik pod rozgwieżdżonym niebem. Na pewno się jej spodoba. Ann uwielbia patrzeć na gwiazdy. Nawet nauczyła mnie rozróżniać kilka gwiazdozbiorów. W piknikowy koszyk spakowałem gruby, duży koc, kilka smakołyków, i świeczki. Po drodze układałem ścieżkę ze świeczek i białych róż, tak, żeby Ann tu trafiła. Powiem jej, żebyśmy się spotkali na plaży, a stamtąd na pewno tu trafi. Ja w tym czasie przygotowałem wszystko jak trzeba. Rozłożyłem koc, obok postawiłem kosz z jedzeniem i rozstawiłem wokół dużo świeczek. Teraz pobiegłem w stronę domku Ateny. Musiałem się dokładnie umówić z Ann, żeby ta niespodzianka wypaliła. Zapukałem do drzwi i otworzył mi Malcolm.
- Hej, jest Annabeth ?
- Tak już ją wołam.
Z środka usłyszałem jak brat informował ją, że to ja. Zaraz w drzwiach stanęła moja piękna dziewczyna.
- Hej Ann, to co spotkamy się wieczorem na plaży ? Teraz chciałbym się ogarnąć i przebrać, ale do twojej dyspozycji będę za jakąś godzinkę…
- Pewnie, że tak, do zobaczenia za godzinę na plaży.
Dałem jej buziaka i pobiegłem do domku numer 3. Wziąłem szybki prysznic, przebrałem się w koszulę w czarno-niebieską kratę i jeansy. Wybiegłem z domku bo zostało mi 15 minut. Podpaliłem świeczki tworzące dróżkę do miejsca naszego pikniku. Pozostało mi tylko czekać.
~ Annabeth ~
Po tym jak Percy wyszedł, wzięłam prysznic i podeszłam do szafy. Postanowiłam, że ubiorę sukienkę, którą dostałam od Percy’ego. Była to niebieska sukienka do kolan, bez ramiączek. Założyłam do niej sandałki, bo w końcu idę na plażę. Delikatnie musnęłam oczy tuszem, a włosy puściłam luzem, by opadały kaskadą loków. Wyszłam 5 minut przed czasem, więc powoli szłam w stronę plaży. Ze smutkiem stwierdziłam, że nie ma tu mojego Glonomóżdżka. Nagle zobaczyłam na piachu strzałkę, dalej następną i kolejną. W końcu dostrzegłam w oddali jakieś światło. Podeszłam bliżej i zobaczyłam drogę ze świec usłaną różami. Poszłam tą dróżką i dopiero tam znalazłam mojego chłopaka.
- I jak ? Podoba się ?
- Och Percy… To jest cudowne… Dziękuję ! – podbiegłam i rzuciłam się mu na szyję, a on obdarował mnie pocałunkiem, który z resztą odwzajemniłam.
Usiedliśmy na kocu a on wyjął kilka smakołyków. Siedzieliśmy długo wtuleni w siebie i obserwowaliśmy gwiazdy. Nagle przypomniałam sobie o tej rozmowie, ale bałam się przerwać tę cudowną chwilę… Wahałam się jeszcze przez jakiś czas. Naprawdę się zastanawiałam jak na to zareaguje, jak to przyjmie, czy mnie zrozumie, i czy będzie zły… Cóż nie dowiem się póki nie spróbuję …

*******************************

 Witam z nowym rozdziałem! Tym razem nie ma zbytnio akcji, ale ten rozdział jest wstępem do ważnego wątku ;) cierpliwości ;) następny rozdział postaram się dodać w następny piątek, no chyba, że pojawią się komentarze, to zrobię jakiś wyjątek i pojawi się wcześniej xdd na pewno nie jutro, bo mam bal (hahaha kończę wreszcie to przeklęte gimnazjum xdd), ale może dam radę w tygodniu :)))

3 komentarze:

  1. Mi rozdział bardzo się podoba i nie mogę się doczekać następnego ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Hej Kasiu!
    Muszę powiedzieć, że bardzo przyjemnie się czyta twoje opowiadanie :). Dzisiaj znalazłam twojego bloga i muszę przyznać, że zdążyłam się już wciągnąć :D. Fakt, jest jak na razie mało akcji, ale jestem pewna, że to nadrobisz ;).
    Jestem mega ciekawa o czym Annabeth chce porozmawiać z Percy'm !! Tylko mam nadzieję, że nie chodzi tu o coś typu zerwanie lub osobne studia... :/ Byłoby mi przykro ;"(
    Ale i tak będę to czytać ^^
    Och, a tak w ogóle, to muszę Ci powiedzieć, że wybrałaś śliczny obrazek na tapetę ^^ Haha, uwielbiam go <3
    I dawaj szybko kolejny rozdział!! :D

    xoxo;*
    Annabell di Angelo :)

    OdpowiedzUsuń