piątek, 14 sierpnia 2015

Rozdział 10



~ Percy ~
Wstałem dziś jak zwykle. Zabrałem czarne rurki i koszulę w niebieską kratę, i poszedłem się ubrać. Potem wyszedłem ze swojego domku i zobaczyłem wychodzące rodzeństwo Ann. Malcolm puścił mi oczko, czyli Ann jeszcze śpi i wszystko jest już gotowe. Wszedłem po cichu do środka i usiadłem przy jej łóżku. Czekałem tak z godzinę zanim się obudziła. Miała jakąś taką dziwną minę, przestraszoną i zaskoczoną jednocześnie. To drugie rozumiem, ale to pierwsze ?
- Cześć Mądralińska … coś się stało ?
- Nie nic… wszystko okej. Po prostu źle mi się spało jak ciebie nie było obok. Która jest ?
- Już 10 rano…
- Co ?! Jakim cudem spałam tak długo ?! A ty jak długo tu jesteś ?
- Jakoś od godziny. Twoje rodzeństwo poszło na śniadanie, a ja wpadłem zobaczyć co z tobą, bo nie wyszłaś z nimi i …
- Czemu mnie nie obudziłeś ?!
- Bo tak słodko wyglądasz jak śpisz… nie chciałem cię budzić…
- Ech muszę wstawać. Poczekaj na mnie, szybko się ogarnę.
Wstała i poszła do łazienki. Po chwili wyszła z łazienki w samej bieliźnie. Szybko wstałem zaskoczony.
- Ann może ja wyjdę i poczekam na zewnątrz…
Dziewczyna podeszła do mnie i siłą posadziła na łóżku.
- Siedź tu grzecznie i czekaj !
Stanęła do mnie tyłem i szukała czegoś w szafie. Czemu ona mi to robi ?! Stoi przede mną w samej bieliźnie, która swoją drogą podkreśla jej długie, zgrabne nogi i szczupłą figurę , której nie dorównuje chyba żadna dziewczyna… „ Percy ogarnij się !!!!” - skarciłem sam siebie - „ Nie myśl o niej tak, bo ona na to liczy !”. nagle odwróciła się do mnie przodem i podeszła bliżej, a ja objąłem ją w talii.
- Nie wiem w co się ubrać Percy… rurki czy szorty ?
- To może w sukienkę ?
- W sukienkę na trening ?! Zwariowałeś ?
- Nie do końca. Chyba zapomniałem ci powiedzieć Mądralińska, ale wiesz przecież jaka ze mnie gapa, ale …
- Ale co ?!
- Ale rozmawiałem z Chejronem i pozwolił nam zwolnić się z treningu. Postanowiłem, że zabiorę cię w ciekawe miejsce.
- Ale z jakiej okazji ?
- Przecież dziś twoje urodziny…
- Nie dziś Glonomóżdżku ! Dziś jest piątek, czyli 7 lipca !
- Ann może i by tak było, ale nie w tym miesiącu ! Patrzysz na czerwiec !
Podeszła do kalendarza i zerwała kartkę.
- No tak ! Przepraszam.
- Nic nie szkodzi. Wracając do tematu ubioru. To dla ciebie Mądralińska. Wszystkiego Najlepszego !
Podałem jej starannie zapakowane pudełko ( oczywiście przeze mnie ! )
- Co to jest ?
- Otwórz to się przekonasz…
Annabeth rozdarła papier i otworzyła pudełko. Wyjęła z niego śliczną niebieską sukienkę z przedłużanym tyłem bez ramiączek.
- O matko ! Percy jaka ona piękna ! Dziękuję ! – rzuciła się na mnie i pocałowała mnie. – Sam wybierałeś ?
- Nie do końca. Afrodyta mi pomogła.
- Afrodyta ?!
- Tak…To co, może ją założysz ? Bo musimy zaraz wyjeżdżać.
- Wyjeżdżać ? Ale kto nas zawiezie ? I gdzie ?
- Ja. Rodzice zapisali mnie trochę wcześniej na prawko i kupili mi wcześniej prezent. Dostałem własne auto i teraz mogę cię wszędzie wozić. I to niespodzianka.
- Łał to to super Percy. Gratuluję ! To ja pójdę się ogarnąć i będę gotowa za jakieś 30 minut. Dobra może za godzinkę.
- W takim razie ja też pójdę się przebrać. Do zobaczenia potem.
I wyszedłem z jej domku. Poszedłem do siebie i ubrałem wcześniej przygotowane ciuchy. Miałem ubrać czarne spodnie, szarą koszulę z niebieską muszką, czarną kamizelkę i Niebieskie Supry za kostkę. Oczywiście koszula była na wierzchu. Miałem wyglądać na luzie i elegancko jednocześnie i chyba się udało. Tak ubrany wyszedłem i poszedłem do Ann. Minęło jakieś 45 minut, więc może jest już gotowa. Gdy wszedłem do środka szczęka mi opadła. Ann była przepiękna. Włosy miała uczesane w koka, na twarzy miała delikatny makijaż. Na sobie miała sukienkę ode mnie (no prawie) i czarne baletki.
- Percy zapiąłbyś mi sukienkę z tyłu ?
- Już się robi !
Podszedłem do niej i pomogłem jej.
- Łaaał ślicznie wyglądasz !
- Ty też wyglądasz nieźle… - uśmiechnęła się.
- To co, idziemy ?
- Tak. A powiesz mi teraz dokąd ?
- Nie. Zobaczysz jak dojedziemy.
Wyszliśmy od niej z domku i wsiedliśmy do auta. Po jakiś dwudziestu minutach byliśmy na miejscu. Wyszedłem pierwszy i otworzyłem drzwi Annabeth. Staliśmy właśnie przed ogromnym budynkiem muzeum architektury. Wiedziałem, że Ann zawsze chciała je odwiedzić, ale nigdy do tego nie doszło.
- Jejku Percy dziękuję – powiedziała, gdy wchodziliśmy do środka i pocałowała mnie w policzek
- Wiem, że to twoje marzenie, a ja pragnę spełniać wszystkie twoje marzenia i zachcianki do końca życia – odparłem i namiętnie ją pocałowałem
Po czterech godzinach zwiedzania wyszliśmy z muzeum. Wiem, że dla Ann to wciąż za mało, ale dla mnie to była jakaś katorga i wytrzymałem tylko dlatego, że widziałem jaka szczęśliwa jest córka Ateny, co mnie także uszczęśliwiało.
- To co, może pojedziemy coś teraz zjeść hm ?
- O tak, jestem strasznie głodna. – zaśmiała się
- Ja też. Chodź
Wsiedliśmy do auta i udaliśmy się do restauracji, w której mieliśmy zarezerwowane miejsce. Po obiedzie wyszliśmy i wsiedliśmy do samochodu.
- No to nadszedł czas na ostatnią część niespodzianki
- To to jeszcze nie koniec ? Matko Parcy tak się dla mnie postarałeś, nie wiem jak ci dziękować…
- Po prostu przy mnie bądź, to wystarczy – odpowiedziałem i ją namiętnie pocałowałem.
Zapieliśmy pasy i ruszyliśmy. Gdy powoli dojeżdżaliśmy na miejsce, zatrzymałem się na poboczu i spojrzałem w stronę mojej dziewczyny. Widziałem w jej oczach zdziwienie, w końcu zatrzymaliśmy się na jakimś odludziu na poboczu.
- Chciałbym, abyś to nałożyła – powiedziałem i podałem jej chustkę, którą miała zawiązać na oczach
- Ale po co to ?
- Po prostu to zawiąż i nie podglądaj. Zaufaj mi – uśmiechnąłem się do niej pokrzepiająco, a ona wzięła materiał i zawiązała z tyłu głowy.
- Okej, nic już nie widzę, ale ufam ci, więc wiem, że nic mi się nie stanie
Pocałowałem ją w policzek i ruszyliśmy dalej. Gdy byliśmy na miejscu wysiadłem i obszedłem samochód. Otworzyłem drzwi i złapałem Ann za rękę. Powoli i niepewnie wysiadła i udaliśmy się w wyznaczonym przeze mnie kierunku. Zdjąłem chustkę z jej oczu
- Voila !
Przed naszymi oczami ukazał się duży balon.
- O bogowie ! Percy to niesamowite, ale nie możemy nim lecieć !
- Dlaczego ? – spytałem zdziwiony
- Przecież wiesz, że powietrze to królestwo Zeusa, a ty jako syn Posejdona nie możesz latać. Nie chcę, aby coś ci się stało !
- Spokojnie Mądralińska ! Wszystko będzie dobrze, nie denerwuj się. Wszystko załatwione, poza tym Atena nie pozwoliłaby, żeby jej kochanej córce coś się stało, a nie zapominaj, że będziesz ze mną.
- No dobrze, już dobrze. Chodźmy – powiedziała, a ja pociągnąłem ją za rękę w stronę balonu. Chwilę później wylecieliśmy. To była niepowtarzalna chwila.
- Annabeth… - powiedziałem niepewnie, gdy dziewczyna stała do mnie tyłem oparta a ramę kosza, a ja za nią wtulony.
- Hmm ? – zapytała, cały czas będąc wpatrzona w piękny zachód słońca nad Manhattanem . Delikatnie złapałem jej rękę i odwróciłem do siebie przodem.
- Wiem, że jesteśmy młodzi, mamy zaledwie osiemnaście lat, ale ja wiem, że chcę spędzić przy tobie całe swoje życie. Nie wiem, jak długo będę jeszcze żył, bo oboje dobrze wiemy, że to co się dzieje na pewno wywoła trzecią wojnę, dlatego chciałbym cię o coś zapytać… - powiedziałem i zacząłem klękać na kolano wyjmując z kieszeni małe, granatowe pudełeczko - Czy uczynisz mi ten zaszczyt i zostaniesz moją żoną ? – momentalnie na jej twarzy ukazało się zdziwienie, szok, zaskoczenie, ale i radość, szczęście.
- Oczywiście, że tak ! – krzyknęła i rzuciła mi się na szyję, przez co odrobinę się zachwiałem – To najpiękniejszy dzień w moim życiu ! Dziękuję Ci Percy, tak bardzo cię kocham ! – nadal krzyczała. Po chwili założyłem na jej palec pierścionek, który wybrałem ostatnio, gdy zerwałem się na trochę z obozu.
- Dziękuję, tak bardzo jestem szczęśliwy, że się zgodziłaś !
- To ja ci dziękuję, jesteś najwspanialszym chłopakiem, o którym inne mogą tylko marzyć ! Dziękuję, że jesteś, za niespodziankę i za ten przepiękny pierścionek.
Zaraz po jej słowach złączyłem nasze usta w niesamowitym, czułym i namiętnym pocałunku.
*******************
Tak jak obiecałam, dodaje dziś kolejny rozdział. Co do kolejnych zobaczymy jak to wyjdzie ;)

4 komentarze:

  1. Jak słodko... ♥
    Fajnie ci wyszły te zaręczyny. :-)
    Sama nie wiem co mogłabym jeszcze napisać, więc po prostu życzę dużo weny.
    Czytelniczka <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Super, kiedy next?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czy pojawi się next ... :( jest mi przykro ale kompletnie nie mam na to pomysłu i wspieram się jedynie nadzieją ze jak zacznie się szkoła to to opowiadanie będzie moją odskocznią i dopiero wtedy mi coś zaświta do głowy ... bardzo za to przepraszam :( obiecałam sobie ze będę regularna i nie dopadnie mnie brak weny ale wychodzi na to ze to niemożliwe i póki co nie nie obiecuje bo nie wiem jak będzie :/ jeszcze raz przepraszam :(

      Usuń
    2. Szkoda :-( , no to życzę weny

      Usuń