wtorek, 28 lipca 2015

Rozdział 8



Rozdział dedykuję Czytelniczce <3 Dziękuję za tak wierną czytelniczkę :3
~ Percy ~

Kolejny dzień w Obozie. Przyjeżdżam tu od 6 lat i jeszcze mi się nie znudziło. Nigdy mi się nie znudzi. Póki Ann będzie ze mną. Po śniadaniu Chejron zwołał spotkanie grupowych. Podszedłem więc po Annabeth i ruszyliśmy w stronę Wielkiego Domu.

- Rozmawiałem z bogami… jak zwykle wszystko bagatelizują. Uważają, że to przypadek, nic wielkiego się nie dzieje. Myślą, że skoro przez ostatni rok był spokój to nie możliwym jest, by stało się coś strasznego. Nie rozumieją, że wszystko co dobre kiedyś się kończy.

- To co teraz zrobimy ? – zapytała Clarisse

- Będziemy trenować, ale za dwóch. Nie możemy tego potraktować jak bogowie. My musimy być gotowi. Dlatego przygotowałem dla was nowy grafik. Podwoiłem wam treningi, a niektórym nawet potroiłem. Przykro mi, ale te wakacje znów będą dla was bardziej treningiem niż miłym pobytem wśród przyjaciół. – spojrzał na mnie i Annabeth.

- Nic nie szkodzi Chejronie. Ten Obóz jest dla nas bardzo ważny i zrobimy wszystko, żeby go obronić – powiedziała Ann

- Cieszę się, że mogę liczyć na wasze zaangażowanie. Podczas obiadu rozdam wam nowe grafiki dla waszych domków. A teraz możecie się rozejść. Percy, mogę cię prosić żebyś na chwilkę został.- zapytał centaur, a ja pokiwałem głową.

Gdy wszyscy wyszli centaur odezwał się

- Percy chciałem cię przeprosić. Ja wiem, że ty dużo przeszedłeś i wiem też, że właśnie dlatego to na ciebie najbardziej liczą obozowicze. Wiem, że bardzo lubisz spędzać czas z Annabeth, ale twoje treningi musiałem zwiększyć aż o 4 razy. Nie chodzi mi o to że jesteś słaby czy coś w tym stylu. Po prostu od początku wiązałem z tobą wielkie nadzieje i nie chcę żebyś zginął po tym wszystkim co już przeszedłeś.

- Nic nie szkodzi Chejronie. Rozumiem to. Zależy mi na Obozie i zrobię wszystko, żeby go obronić. Nawet kosztem mojego życia, jeśli będzie trzeba. Mimo wszystko, cieszę się, że zależy ci na mnie. Dziękuję. – uśmiechnąłem się do niego pokrzepiająco. – czy mogę już iść ?

- Tak tylko mam do ciebie jeszcze jedną prośbę.

- O co chodzi ?

- Mamy nowego obozowicza. Chłopak jest nieuznany ani nie wie kto może być jego rodzicem. Czy mógłbyś go oprowadzić po Obozie, pokazać co i jak, a na koniec zaprowadzić do jedenastki ?

- Miałem ciut inne plany, ale okej.

- Dziękuję. Chłopak czeka koło sosny Thalii.

- Już po niego idę.

Zaraz po wyjściu pobiegłem we wskazane miejsce. Czekał tam brązowooki chłopak, o jasnych włosach. Miał może z 16 lat.

- Cześć, jestem Martin – powiedział i wyciągnął rękę w moją stronę

- Percy – odpowiedziałem ściskając jego rękę - Chejron kazał mi cię oprowadzić po Obozie, więc chodźmy.

Ruszyliśmy. Pokazałem mu arenę, Wielki Dom, ściankę wspinaczkową i resztę. Na koniec doszliśmy do domków. Zacząłem mu tłumaczyć, że każdy należy do innego boga itd. Nagle z domku nr 6 wyszła Ann i jej rodzeństwo. Uśmiechnęła się do mnie, a ja do niej. Martin chyba pomyślał, że to do niego, bo zaczął się szczerzyć jak głupi. Gdy przeszli koło nas, chłopak odezwał się do mnie

- Łał niezła lala z tej blondyny. Muszę do niej uderzyć…

- Wiesz to była Annabeth i z tego co wiem ma chłopaka.

- No i co ? Zawsze może z nim zerwać.

- Raczej wątpię. Bardzo się kochają.

- A ty co taki obeznany ? Poza tym, dla mnie z nim zerwie. Zobaczysz.

- Tsaa… dobra lepiej ci pokaże domek nr 11. To jest domek Hermesa, ale mieszkają tam również nieuznani.

- Nieuznani ? I dlaczego tam ?

- Nieuznany, czyli taki, którego jeszcze nie uznał jego rodzic. Swoją drogą to dziwne, bo dwa lata temu kazałem bogom uznawać ich dzieci do 13 roku życia…

- Kazałem? A kto ty jesteś w ogóle, żeby bogom rozkazywać?

- Jesteś nowy koleś, więc nie wiesz, a mi nie chce się tego teraz tłumaczyć. Trochę mi się spieszy, więc może następnym razem. A teraz koniec wycieczki. Teraz radzisz sobie sam. Jak usłyszysz konchę, grzecznie idziesz z wszystkimi na obiad. Aha i masz być posłuszny grupowemu, a w tym wypadku grupowym. Bracia Hood tu rządzą, bliźniacy, na pewno poznasz.- powiedziałem, po czym wyszedłem.

Miałem jeszcze pół godziny do obiadu, więc poszedłem na arenę. Z tego co pamiętam Ann powinna mieć jeszcze trening ze swoim rodzeństwem. Wziąłem sobie do serca słowa Chejrona. Faktycznie muszę dużo trenować, trochę się wyszło z formy, poza tym głupio umierać w trzeciej wojnie jak przeżyło się już dwie. No i muszę pogadać z Ann o tym dupku. Po prostu beka. Koleś jest mega zabawny. Już miałem mu o wszystkim powiedzieć, ale chcę zobaczyć jak rozwinie się sytuacja. Śmiesznie będzie.

- Hej Ann. Mogę się przyłączyć ?

- W zasadzie już kończymy, ale możesz mnie odprowadzić do domku Glonomóżdżku. Przy okazji pogadamy. Co chciał od ciebie Chejron ?

- Chciał żebym oprowadził jakiegoś nowego herosa.

- A to pewnie ten co z nim stałeś koło domków.

- Tak. Ma na imię Martin, ma 16 lat i jest mega dziwny i bekowy.

- Tak z tym pierwszym się zgodzę, bo jak się do ciebie uśmiechnęłam to on zaczął się do mnie szczerzyć jakby myślał, że to do niego. A dlaczego bekowy ?

- Hahahaha bo widzisz taka zabawna historia. Ty mu się podobasz Ann i on chce mi ciebie odbić hahhaha Chłopak myśli, że ma u ciebie szanse hahahaha

- Hahahaha serio ?! To czemu mu nie powiedziałeś, że jesteś moim chłopakiem ?

- Stwierdziłem, że będzie zabawniej, jak sam się o tym dowie. Ale najpierw pozwolę mu się zbłaźnić hahahaha był taki pewny siebie, to będzie naprawdę bardzo zabawne…

- No dobra, idę się wykąpać. Widzimy się na obiedzie.

~ Annabeth ~

Szybko wzięłam prysznic i przebrałam się w czyste, nie spocone ciuchy. Potem poprowadziłam moje rodzeństwo na obiad. Oczywiście część swojej porcji spaliłam, a później wróciłam do stolika i zjadłam resztę. Po obiedzie wyszłam już na zewnątrz i czekałam na Glonomóżdżka, kiedy podszedł do mnie ten nowy chłopak.

- Cześć, jestem Martin. A ty to …?

- Annabeth, córka Ateny.

- Mmm… ładne imię. – próbował uśmiechnąć się uwodzicielsko, ale i tak Percy jest od niego lepszy. –  Tak myślę, że może chciałabyś się ze mną umówić ? Wiem, że masz chłopaka, ale zawsze możesz z nim zerwać, a ja z pewnością jestem od niego lepszy. – mrugnął mówić to.

Nagle podszedł do nas Percy, objął mnie ramieniem i czule pocałował.

- Ej stary, odsuń się od niej ! Mówiłeś, że ma chłopaka, a sam się do niej przystawiasz ?! Ona jest moja !

- Wyluzuj ziomuś ! To ja jestem jej chłopakiem. Za słaby dla niej jesteś, więc spadaj.

- Ja jestem dla niej za słaby ?! Chyba żartujesz ! A co ty niby takiego zrobiłeś, że jesteś ode mnie lepszy ?!

- Percy uratował świat dwa razy, walczył i pokonał Kronosa, walczył z Gają, miał propozycję bycia bogiem, którą z resztą odrzucił, jest wspaniałym herosem i szermierzem, odzyskał piorun Zeusa, był już kilka razy w Hadesie i wrócił stamtąd żywy, był na Morzu Potworów i przywiózł stamtąd Złote Runo, razem ze mną przeszedł wielki labirynt Dedala, był pretorem w rzymskim obozie, w wieku 12 lat sam zabił Minotaura, pokonał lwa nemejskiego, hydrę, Meduzę, drażnił się z Polifemem, walczył z chimerą i wieloma innymi potworami, poza tym sam wysprzątał stajnie Augiasza, był w ogrodzie Hesperyd, utrzymał nieboskłon, zanurzył się w rzece Styks i posiadał piętno Achillesa, walczył z Aresem i Hadesem i obu pokonał, przeprowadził Herę przez Mały Tyber, zmusił Graje do pomocy, był na Ogygii … mogłabym tak długo wymieniać. A no i warto dodać, że on to wszystko zrobił w zaledwie 6 lat ! Czy to ci wystarczy, żeby móc powiedzieć, że jest od ciebie lepszy i to w stu procentach ?! Bo mi to wystarcza ! A teraz wybacz, ale ja i mój chłopak chcemy spędzić razem popołudnie !

Percy objął mnie ramieniem i poszliśmy w stronę plaży. Gdy spojrzałam ostatni raz na Martina, szczęka mu opadała cały czas. To faktycznie było bardzo zabawne. Gdy doszliśmy z Percy’m na plaże, po prostu zaczęliśmy się tarzać ze śmiechu na ziemi.

- Hahahahahaha ale mu nagadałaś Mądralińska ! I ta jego mina ! Myślałem, że mu zaraz odpadnie do ziemi ta kopara !

- Hahahahaha tak ! Miałeś rację, to naprawdę było bardzo zabawne, a jego mina bezcenna !

- Mówiłem ! Dobrze, że wcześniej mu nie powiedziałem, bo teraz byśmy się tak ze śmiechu nie zwijali !

- Hahahahaha mhm !

- Na brodę Zeusa ! Przepraszam cię Ann, ale mam trening teraz, wiesz Chejron zwiększył mi treningi czterokrotnie … ale pogadamy później ! Wieczorem u mnie ! Do zobaczenia ! – ostatnie słowa krzyczał biegnąc już na arenę.
****************************
Na samym początku przepraszam, że dopiero dziś dodaję rozdział, ale w weekend nie miałam czasu, wiecie pakowanie i wyjazd, a gdy chciałam go dodać wczoraj, miałam problemy z netem i zasięgiem. Raz jest a raz nie i byłam mega zdziwiona, że dziś załapał xd  póki co rozdziały będą się pojawiały, bo są napisane do rozdziału 10 i część 11, a co później nie wiem, może zrobię przerwę tak jak poleciły dziewczyny. A na razie dziękuję serdecznie za poprzednie komentarze <33

3 komentarze:

  1. Pierwsze co napiszę to:
    Percabeth forewa <3
    Ta rozmowa Percy'ego i Martina była boska xD
    I ta rozmowa Martina, Percy'ego byla zaje*ista xD Nie no, ryję z tego xD
    Mój brat ma tyle dobrego na swoim koncie.
    Dopiero co znalazlam w internetach twego bloga i uważam że jest bardzo fajny ;)
    Ale! Jesli Martin będzie chciał Percabeth rozdzielic to wiedz że mam miecz w pogotowiu. I sztylet xD
    Kiedy next?
    Martin taki: Bitch please. Jestem najlepszy xD Hahahahaahaha NIE xD
    I co Martin? Zatkao kakao?!
    Mój piękny komentarz ^^
    ~Aga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ta rozmowa Martina, Percy'ego i Ann byla zaje*ista (drobna poprawka ^^)
      ~Aga

      Usuń
  2. Matko mam dedyka!!!
    Co do rozdziału genialny jak zwykle! :-)
    Martin chciał rozdzielić Percego i Annabeth. :-( już go nie lubię, mam nadzieję że mu się nie uda.
    Co do spóźnionego rozdziału- nie gniewam się :-)
    Jeszcze raz super rozdział ;-)
    Czytelniczka<3

    OdpowiedzUsuń