środa, 12 sierpnia 2015

Rozdział 9



~ Percy ~
Po treningu wbiegłem do domku. Musiałem się szybko wykąpać i przebrać. Zaraz przyjdzie Ann. Wziąłem więc czystą białą koszulkę, czarne spodnie i czarne vansy. Wykąpałem się raz dwa i przebrałem, a włosy pozostawiłem w tradycyjnym nieładzie. Wyszedłem z łazienki, a Ann siedziała już na łóżku.
- Kiedy weszłaś ?
- Jakieś 5 minut temu
- Jakim cudem nic nie słyszałem ?
- Nuciłeś sobie jakąś piosenkę. Swoją drogą nieźle śpiewasz Glonomóżdżku … - powiedziała śmiejąc się pod nosem.
- Przecież wiem ! Mam coś od Apolla. Powinienem zacząć karierę solową ?
- Nie, lepiej nie… pozostaw śpiewanie dzieciakom Apolla… - mówiła przez śmiech kiwając głową
- Dzięki za wsparcie. Dostałabyś jako pierwsza autograf, ale teraz nie licz na nic ! – powiedziałem z udawanym wyrzutem wytykając jej język.
- A buziaka ?
- No nie wiem, nie wiem. A zasłużyłaś ? – usiadłem koło niej na moim łóżku. Jak ona ślicznie pachnie… a jak cudownie wygląda. Miała na sobie czarne rurki i luźną koszulkę na ramionka w kolorze łososiowym.
- No myślę, że tak. – wyrwała mnie z zamyślenia – tak pięknie o tobie dziś mówiłam… chyba zasłużyłam…
- Łoo… za to co dziś o mnie mówiłaś zasłużyłaś na coś więcej – uśmiechnąłem się szelmowsko. Nagle Ann wstała i podeszła do mnie. Usiadła mi na kolanach, ale przodem do mnie.
- W takim razie ja chcę odebrać moją nagrodę…
- Ann jesteś pewna… - powiedziałem niepewnie. Do tej pory tylko się przekomarzaliśmy – nasi rodzice … wiesz …
- Nie obchodzi mnie to Percy … ja chcę tego … - powiedziała i zaczęła mnie namiętnie całować. Popchnęła mnie i już leżała na mnie. Zaczęła ściągać mi koszulkę i rzuciła ją gdzieś na podłogę. Przekręciłem się i teraz to ja leżałem na niej. Zrobiłem to samo co ona, i teraz leżała już bez bluzki. Całowałem ją po szyi, a ona odpięła moje spodnie, które zrzuciłem z siebie i szmagnąłem w kąt. Ona zrobiła to samo ze swoimi. Kierowałem się coraz wyżej i wyżej. Gdy całowałem ją w usta ona podparła się na łokciach, a ja odpiąłem jej stanik. Chwilkę później leżeliśmy już na łóżku bez jakiejkolwiek części garderoby. A dalej wiecie co się działo.
***
Nad ranem obudziłem się przed Ann. Na początku nie wiedziałem co się stało. Dopiero po chwili przypomniałem sobie co wczoraj zaszło. Nie mogłem uwierzyć, że to zrobiliśmy. Było niesamowicie. Ann jest niesamowita.
Delikatnie wstałem z łóżka, tak by nie budzić jeszcze śpiącej Annabeth. Zabrałem swoje ciuchy z wczoraj, które szczerze mówiąc nie miałem za długo na sobie i poszedłem do łazienki. Wziąłem szybki prysznic, a gdy wyszedłem z łazienki, Ann siedziała na łóżku owinięta w kołdrę.
- Hej skarbie … wyspana ?
- Tak… dawno tak dobrze mi się nie spało… Percy tak się cieszę, że wczoraj to zrobiliśmy …
- Ja też. Kocham cię Mądralińska… - podszedłem i pocałowałem ją w czoło.
- Dobra, idę się ogarnąć.
Zabrała swoje rzeczy i poszła do łazienki. Jakiś czas później wyszła już ubrana i pachnąca. Złapałem ją za rękę i poszliśmy na śniadanie.
- A co z twoim rodzeństwem ?
- Pewnie są już na śniadaniu. Malcolm ich zaprowadził. Przecież wiesz, że mnie zastępuje.
- No tak. A jak im wytłumaczysz, że nie było cię całą noc ?
- Powiem im, że spałam u ciebie, a jak będą coś gadać, to powiem, że to że mieszkasz tam sam, nie znaczy, że masz tylko jedno łóżko w całym domku. Proste…
- No tak. Ty zawsze masz jakiś plan. Gorzej jak bogowie się o tym dowiedzą. Oni raczej tego nie kupią …
- Oj daj spokój Percy… jesteśmy dorośli. Możemy robić co chcemy i nie zabronią nam tego. A jak moja matka będzie się czepiać, to jej powiem, że jak tak, to się mną nie interesowała, a teraz nagle tak ?! Moje życie moja sprawa.
- Już się tak nie denerwuj… dobra chodź bo śniadanie się już zaczęło.
Reszta dnia zleciała nam normalnie. Po śniadaniu trening, potem obiad, dwie godziny przerwy, trening, kolacja, ognisko i spać. Dziś Ann spała u siebie. Więc po ognisku odprowadziłem ją pod domek nr 6 pocałowałem na dobranoc i wróciłem do siebie. Przebrałem się w spodenki do spania i położyłem spać. Na szczęście dziś obeszło się bez koszmarów.
~ Annabeth ~
Ten dzień był najlepszym dniem w moim życiu. To znaczy było ich wiele, ale we wszystkich jest Percy. Z pewnością jako najlepszy uznaje dzień, w którym Percy przybył do Obozu. Gdyby nie to, nie miałabym tylu wspaniałych dni na koncie. Ale ten będzie jako drugi najlepszy. Jejciu Percy jest niesamowity !
Po wspaniałej nocy spędzonej z nim, razem poszliśmy na śniadanie. Oczywiście jak weszliśmy, rozeszły się głośne szepty i gwizdy. Taaak… kochany Obóz. Przecież oni nie byliby sobą, gdyby jakoś tego nam nie wypomnieli ! No ale mniejsza. Po śniadaniu miałam trening łucznictwa z rodzeństwem, potem obiad i dwie godziny przerwy spędzone z Percy’m na plaży, dalej kolejny trening na arenie i kolacja. Po kolacji było ognisko. Rezem z Percy’m siedzieliśmy na końcu, gdzie było najciemniej. Przynajmniej mogliśmy w spokoju spędzić ten czas, bo tak to wszyscy się na nas gapili cały dzień. Po ognisku Percy odprowadził mnie do domku i poszedł do siebie. Ja przebrałam się w piżamę i położyłam się spać. Oczywiście koszmar.
„ – Zaczęli ostrzejszy trening. Ten stary centaur podwoił im zajęcia i myśli, że to coś da… - powiedział jakiś młody chłopak. Niestety nie widziałam jego twarzy, bo stał tyłem, ale głos wydawał się znajomy, jakbym go już kiedyś słyszała.
- Zamknij się ! Póki ten Jackson żyje, nie można ich bagatelizować ! – powiedziała ta sama zakapturzona postać, która śniła mi się poprzednim razem.
- To co teraz robimy ?
- Czekamy !
- Ale pani, jego trzeba jakoś zabić …
- Jeszcze nie teraz… niech się nacieszy tymi chwilami z córką Ateny póki może…
- A co z nią ? Przepowiednia jasno mówi …
- Wiem co mówi przepowiednia ! Zamknij się ! Ty wykonujesz moje polecenia, a ja rozkazuje. Poza tym nie mów na głos o przepowiedni, gdy ktoś nas podsłuchuje ! Nie czujesz tego głupcze ?!
- Przepraszam…
Nagle obraz rozmył się, a ja obudziłam się przestraszona. Nade mną stał Percy.
- Cześć Mądralińska … coś się stało ?
- Nie nic… wszystko okej. Po prostu źle mi się spało jak ciebie nie było obok. Która jest ? – nie chciałam go martwić. Po co ?
- Już 10 rano…
- Co ?! Jakim cudem spałam tak długo ?! A ty jak długo tu jesteś ?
- Jakoś od godziny. Twoje rodzeństwo poszło na śniadanie, a ja wpadłem zobaczyć co z tobą, bo nie wyszłaś z nimi i …
- Czemu mnie nie obudziłeś ?!
- Bo tak słodko wyglądasz jak śpisz… nie chciałem cię budzić…
- Ech muszę wstawać. Poczekaj na mnie, szybko się ogarnę.
Wstałam i poszłam do łazienki. Celowo wzięłam ze sobą tylko bieliznę.
********************
 Hej! Ostatnio ciągle Was przepraszam i tym razem znów to robię. Przepraszam, że nie dodałam rozdziału tak jak obiecałam w piątek, ale nie miałam czasu. Podobnie w weekend, bo nie było mnie w domu, a w tygodniu znów byłam na wiśniach. Więc dodaję go dziś z nadzieją, że ktoś to wgl czyta ... tak jak pisałam w poprzednim poście miałam dodać link, żeby można było się ze mną skontaktować. Stwierdziłam, że podam Wam to co mam, a wy będzie korzystać, jeśli będziecie chcieli ;) 
email: kasia.laszczowska@gmail.com
ewentualnie snapchat: kej_ti

3 komentarze:

  1. Matko cóż za rozdział ;-)
    Percabeth ♥
    No i zaintrygował mnie ten sen Ann, zobaczymy jak to się rozwinie.
    Życzę weny.
    Czytelniczka <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapomniałam:
      Jutro będzie rozdział? :-)
      Czytelniczka <3

      Usuń
    2. Tak jutro pojawi się rozdział ;) a co do snu Ann, to sama chciałabym wiedzieć co z tego wyjdzie xd pisze to bez pomysłu i co mi tylko do głowy wpadnie dlatego sama nie wiem jak się losy potoczą ... póki co nie mam pomysłu i mam nadzieje ze coś się odblokuje jak zacznie się szkoła. Na razie mam napisane do rozdziału 11 i jeśli na nic nie wpadne będę musiała zrobić dłuższą przerwę :/

      Usuń