piątek, 3 lipca 2015

Rozdział 5

Na sam początek chciałabym Was prosić po raz kolejny, żebyście komentowali rozdziały. Ja naprawdę nie chcę kończyć tak szybko i się tak szybko poddawać, ale sama siebie motywować długo nie dam rady :( potrzebuję Was i to bardzo. I naprawdę nie mogę zrozumieć co za problem napisać jedno zdanie czy nawet 2 słowa... Więc jeszcze raz proszę KOMENTUJCIE :)

***


~ Percy ~
Tego dnia wróciłem do domku padnięty. Ten trening mnie wykończył. Przez cały czas walczyłem z kilkoma synami Aresa. To była walka. Po powrocie wziąłem długi prysznic i położyłem się do łóżka. Jakoś nie chciało mi się spać, więc leżałem tak i tępo wpatrywałem się w sufit. Nagle zaczęły mi ciążyć powieki i zasnąłem. To co zobaczyłem było naprawdę dziwne.
Widziałem Obóz. Ale coś było nie tak. Wszyscy biegali w popłochu. Zauważyłem, że Wielki Dom płonie. Przed bramą Obozu stały te wielkie machiny, którymi atakowali nas Rzymianie rok temu. To dziwne, przecież żyjemy w  pokoju. Czyżby zmienili zdanie ? Później sceneria się zmieniła. Byłem w jakimś nie znanym mi miejscu. Z ciemności wyłoniła się jakaś postać i przeszła obok mnie. Odwróciłem się i dostrzegłem Ann. Była przywiązana do jakiegoś pala, a głowę miała spuszczoną. Na jej rękach i nogach dostrzegałem liczne siniaki i krwawiące rany. Nagle sceneria znów zaczęła się zmieniać, ale byłem tak wystraszony widokiem Annabeth w tak opłakanym stanie, że od razu się obudziłem zdyszany.
To dziwne. Nie myślałem, że obawy Chejrona i córki Ateny mogą się sprawdzić. Znów coś ma nas zaatakować, a Rzymianie chcą się od nas odwrócić. Kto wie, może staną nawet po stronie wroga. Muszę o tym pogadać z Ann. Spojrzałem na zegarek, ale była dopiero 4 nad ranem. Stwierdziłem, że nie będę jej budził i poszedłem na plaże. Tam zawsze się uspokajam. Wziąłem ręcznik i wyszedłem z domku. Gdy byłem już na miejscu, rzuciłem ręcznik na ziemię i wszedłem do wody. Zanurzyłem się cały i skierowałem się w stronę dna. Lubię tam czasem posiedzieć. Lepiej mi się wtedy myśli (tak, muszę czasem zmusić moje szare komórki do myślenia). Po pół godziny wypłynąłem i na pomoście zobaczyłem Annabeth. Podpłynąłem bliżej.
- Wiedziałam, że cię tu znajdę, skoro nie było cię w domku.
- Byłaś u mnie w domku ?
- Tak. Nikt nie otwierał, więc weszłam i było pusto. Domyśliłam się, że tu będziesz.
- Długo tu jesteś ?
- Jakieś 15 minut …
- W ogóle to coś się stało ?
 - Percy ja wiem, że to dziwne i ty nie karzesz mi się zamartwiać i Chejron też, ale ja czuję, że coś się niedługo wydarzy, bo miałam koszmar. Ty pewnie też ?
- Skąd wiesz ?
- Bo nie wstałbyś z własnej woli tak wcześnie – zaśmiała się.
- Ha ha ha zabawne – powiedziałem z udawanym wyrzutem. Złapałem kucająca córkę Ateny i wciągnąłem ją do wody. Usłyszałem tylko krótki wrzask.
- I co narobiłeś Glonomóżdżku ?! Teraz będę przez ciebie cała mokra. Ty to masz dobrze, bo jak nie chcesz to nie będziesz mokry, ale ja tak nie mogę !
- Oj daj spokój. To tylko ciuchy. Jak chcesz to możesz je zdjąć – uśmiechnąłem się zawadiacko.
- Zapomnij – powiedziała z szerokim uśmiechem na ustach i pocałowała mnie.  – Zimno mi. Możemy wyjść ?
Złapałem córkę Ateny za rękę i wyszliśmy na plażę. Podałem jej mój ręcznik a sam suchy usiadłem na piasku. Annabeth otarła się i usiadła obok mnie. Zauważyłem, że drży. Chyba faktycznie musiała zmarznąć. Przytuliłem ją mocno. Przez ten sen miałem wrażenie, że mogę ją znów stracić, tak jak wtedy, gdy porwała ją mantikora. Nie chciałem jej puścić, ale zaczęło powoli wschodzić słońce. Odprowadziłem ją więc pod domek nr 6.
- Wiesz Ann, miałaś rację. Coś się szykuje. Nie chcę cię znów stracić…
- Ja też się tego boję Glonomóżdżku. Ale jakoś sobie poradzimy. Nie pozwolę ci odejść.
Na koniec delikatnie pocałowała mnie i weszła do środka, a ja wróciłem do swojego domku. Zabrałem czyste rzeczy z szafy i wszedłem pod prysznic. Zdążyłem się ubrać, gdy usłyszałem dźwięk konchy. Wyszedłem z domku i poszedłem na śniadanie. Szczerze to umierałem z głodu. Zawsze tak miałem po pływaniu. Woda naprawdę wyciąga.
~ Annabeth ~
Tej nocy miałam straszny sen. Widziałam rannego Glonomóżdżka. Umierał. Próbowałam do niego podbiec, ale nie mogłam. Tak strasznie się bałam. Nie mogę go stracić. Już raz mi go zabrano. To była wina Hery. Nie pozwolę na to po raz drugi. Obudziłam się zlana potem. Ten obraz mnie tak przeraził, że nawet nie skupiłam uwagi, gdzie to wszystko miało miejsce. Wstałam, ubrałam się i wyszłam do Percy’ego. Musiałam z nim porozmawiać. On zawsze mnie uspokaja. Przy nim czuje się bezpieczna. Gdy nikt nie otwierał, przestraszyłam się, że sen zaczął się ziszczać i wbiegłam do środka. Nie było go tam, ale nie było też śladów walki, a Percy nie dałby się tak łatwo. Poszłam więc na plaże. Tam musiał być. Przyznam, że ten ranek upłynął miło. Lubię przytulać Percy’ego. Gdy wróciłam do domku, moje rodzeństwo jeszcze spało. Wykąpałam się i przebrałam w czyste i suche ubrania. Potem poprowadziłam wszystkie dzieci Ateny na śniadanie. Ten dzień zapowiadał się tak pięknie. Nagle, gdy wszyscy byli skupieni na posiłku, usłyszeliśmy jakiś hałas dochodzący z lasu. Driady i najady uciekały w popłochu. Wszyscy się zerwali. Spojrzałam w stronę mojego chłopka. Wymieniliśmy spojrzenia i już wiedziałam, że chce tam biec. Ruszyliśmy razem przed wszystkimi. Gdy zobaczyłam co się dzieje byłam zszokowana. Las zaczął się palić, a z ognia wyłoniły się dwa byki z Kolchidy. To nie możliwe. Zanim zaatakowały, reszta obozowiczów zdążyła do nas dołączyć. Jeden zaatakował mnie, a drugi Percy’ego. Od razu zrozumiałam o co chodzi. One chcą nas rozłączyć ! Zanim zdążyłam o tym powiedzieć Percy’emu, on już się ode mnie oddalił. Zaczęłam biec w jego stronę, byłam tak zaślepiona, że nie zauważyłam kiedy drugi byk ruszył na mnie. W ostatniej chwili rzuciła się na Piper, a byk minął nas. Na szczęście Percy’emu nic nie było. Bałam się, że gdy odwrócę głowę jego tam nie będzie, ale był. Obozowicze zajęli się pierwszym bykiem, a ja podniosłam się szybko i podbiegłam pomóc Glonomóżdżkowi. Walczyliśmy zaciekle. Wydawałoby się, że były jakby potężniejsze niż ostatnio. Ale przecież to nie możliwe, bo niby jakim cudem? Percy uderzał mieczem, lecz ja nie wiele mogłam zrobić z moim sztyletem. Zostało mi tylko obmyślić jakiś plan, a walkę zostawić jemu. Po chwili jeden z synów Hermesa podał mi włócznię. Była ciężka, ponieważ cała była wykonana ze spiżu. Podałam ją Glonomóżdżkowi i pokazałam co ma zrobić, a on rozkładając ją (wiecie jakie są dzieci Hefajstosa, lubią bajery) wbił ją w pysk byka, który zdezorientowany nie wiedział jak się bronić. Wtedy Percy odciął mu mieczem głowę, która sturlała się ze wzgórza. Byk zaczął się trząść i rozpadać na części. Percy szybkim ruchem odciął mu jeszcze nogi, aby ten nie mógł się już poruszać i nic już nie zniszczył, a potem złapał mnie za rękę odciągając jak najdalej i chowając się za drzewo. Zdążyliśmy wskoczyć za pień, a byk wybuchnął posyłając swoje części na różne strony. Po dłuższej walce udało się pokonać również drugiego byka. Chejron zwołał naradę zaraz po bitwie, więc wyczerpani obozowicze ruszyli w stronę Wielkiego Domu. Po drodze odnalazłam w tłumie Percy’ego, który też szukał mnie wzrokiem.
- Bogowie Percy ! Nic ci nie jest ?!
- Nie, wszystko okej, ale co z tobą ? Przeze mnie omal nie umarłaś !
- Widziałeś to ? Myślałam, że nie …
- Widziałem i bardzo cię przepraszam, to moja wina… - podszedł do mnie i przytulił mnie. Przystanęliśmy na chwile, a inni omijali nas i szli dalej.
- To nie twoja wina. Za późno zorientowałam się o co chodzi. Mogliśmy oboje zginąć…
- Ważne, że nic ci nie jest. – powiedział, po czym pocałował mnie.
Objął mnie ramieniem i poszliśmy na naradę. Weszliśmy ostatni. Piper zajęła nam miejsca koło  siebie.
- Moi drodzy, czy zauważyliście coś nietypowego w tych atakach ? – Wszyscy milczeli. Nagle to zrozumiałam.
- Powtarzają się ataki sprzed kilku lat… - powiedziałam z przerażeniem.
- Zgadza się Annabeth. 6 lat temu Percy został zaatakowany przez Minotaura w drodze na Obóz. Dziś powtórzyła się sytuacja sprzed 5 lat. – wszyscy patrzyli po sobie z przerażeniem na twarzach.
- Czyli to prawda. Coś się szykuje. – Powiedziała Clarisse
- Na to wygląda. Widocznie moje obawy się sprawdzają…
- Czy bogowie wiedzą o czymkolwiek ? – Zapytał jeden  z braci Hood. Szczerze to nawet nie zwróciłam uwagi który, byłam tak zamyślona.
- Chyba nie. Jeszcze dziś wyruszę na Olimp, żeby z nimi o tym pogadać. Dzieci, musimy szykować się do następnej wojny…
*********
Okej to jest kolejny rozdział. Przepraszam za długość, ale staram się jak mogę, żeby poprawić te rozdziały na dłuższe, ponieważ pierwsze 10 mam już napisane i je tylko poprawiam. Następny rozdział postaram się dodać w piątek - chcę być w miarę regularna ale wiecie jak to z wakacjami xd a właśnie, chwalcie się w komach gdzie jedziecie na wakacje, bo ja wybywam na tydzień do Skorzęcina ale dopiero 25 lipca :))

10 komentarzy:

  1. Nie kończ nawet jak nikt nie będzie komentował (tak jak ja do teraz). Uważam że masz talent i byłoby strasznie szkoda :'(. Ja nigdzie nie jadę na wakacje siedzę w domu i śpię do południa, hura wakacje :-D. Życzę weny i nie poddawaj się :-*
    Czytelniczka<3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow naprawdę ci dziękuję ! Nawet nie wiesz jak mi takie słowa pomagają xd jak to przeczytałam na mojej twarzy momentalnie pojawił się szeroki uśmiech :) o tak ! Nie ma to jak spanie do późna w wakacje ! Też odsypiam rok szkolny xd jeszcze raz dziękuję za komentarz i zapraszam na następny rozdział w piątek ;)

      Usuń
    2. Z niecierpliwością czekam do piątku :-D
      Czytelniczka<3

      Usuń
  2. Super, fajnie piszesz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) ciesze się ze ktoś to docenia :)

      Usuń
  3. Świetna notka :D
    Podoba mi się to jak piszesz xd (nwm czy już to mówiłam :D)
    Mam nadzieję, że mi tu Percabeth nie rozdzielisz ! Jak tam to łuk czeka xd
    Córka Apolla zawsze w gotowości :3
    Ja lecę do Grecji na 11 dni :DDD Nie mogę się doczekać :D
    Czekam z niecierpliwością na następny rozdział ;p
    Weny :33

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetna notka :D
    Podoba mi się to jak piszesz xd (nwm czy już to mówiłam :D)
    Mam nadzieję, że mi tu Percabeth nie rozdzielisz ! Jak tam to łuk czeka xd
    Córka Apolla zawsze w gotowości :3
    Ja lecę do Grecji na 11 dni :DDD Nie mogę się doczekać :D
    Czekam z niecierpliwością na następny rozdział ;p
    Weny :33

    OdpowiedzUsuń
  5. Och na pewno będzie się działo ale nie mogłabym ich rozdzielić ! xd ciesze się ze się podoba :) następna notka w piątek ;) ech Grecja tez bym chciała jechać ... xd może w przyszłym roku kto wie :p

    OdpowiedzUsuń
  6. Komentarzy ci nie brakuje :)
    Pamiętaj jednak, że nawet jak ich nie ma to my i tak czytamy tylko jesteśmy leniwi i nie chce nam się pisać.
    Fajnie piszesz, ale naprawdę denerwuje mnie to że nie wiem o co chodzi. Wstawiaj szybciej.
    Zapraszam na mojego bloga.
    Jako że ja jestem jedną z leniwych osób to nie napiszę wiecej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozdział jutro wiec musisz wytrzymać ;) a tak szczerze to sama nie wiem co z tego będzie więc nie ty jedyna się denerwujesz niewiedzą xd ale zobaczy się co będzie później :) dziękuję za komentarze i wsparcie ♡

      Usuń